Krytyka Artystyczna

Wpis

wtorek, 31 stycznia 2012

Kicz sztuką szczęścia?

Uwidacznia się w coraz liczniejszych dziedzinach życia i pretenduje do bycia sztuką przez duże S. Czy społeczeństwo ucieka od kiczu i go krytykuje, a może jest na odwrót? Tworzymy lub masowo produkujemy kicz, bo wzrasta na niego zapotrzebowanie? A może zagraża to prawdziwej sztuce?

  

 W czasach, gdy obrazy czy reprodukcje znanych twórców sprzedawane są na licytacjach po zawrotnych kwotach, znajdują się tacy, którzy o sztuce pojęcia nie mają, nie zostali obdarzeni wyczuciem smaku, jedynie co wiedzą to fakt, że na sztuce można zarobić i to nie mało, i nie „tworzą’’ oni wcale dla małych garstek amatorów tandety, którzy w zaciszu własnego domu za kilka złotych pragną mieć „coś’’ teoretycznie ze sztuką związanego.

Kicz zwany również sztuką szczęścia – barwny, pozytywny, do bólu uroczy, tylko samo słowo kicz ma charakter ujmy. Ludzie tworzą go na dwa sposoby: świadomie jako czysty biznes i nieświadomie, często z braku wiedzy na temat sztuki i estetyki. Połączenie tych dwóch sposobów widoczne było przejrzyście tuż po śmierci króla popu Michaela Jacksona, kiedy to  rozwinęło się dziwne i ciekawe zjawisko, czyli „sztuka z Allegro”, której klimat bazaru to zdumiewający obraz grzesznych gustów i guścików społeczeństwa, ale też zaskakująca i nieprzewidywalna zabawa. Zarówno tuż po śmierci Jacksona, jak i teraz, pojawia się kilkadziesiąt wyników, upamiętniających go masowo przez amatorskich malarzy. Groteskowe i szalone portrety o zachwianych proporcjach, zachwalane przez ich twórców, iż są ręcznie malowane, można licytować już od kilkudziesięciu złotych. Sam Jackson raczej z kiczem się kojarzy, wystarczy wymienić chociażby dwa słynne projekty z nim w roli głównej: obraz Andy'ego Warhola z 1984 roku przygotowany na okładkę dla tygodnika „Time” i kiczowato-popową do granic możliwości porcelanową rzeźbę Jeffa Koonsa z 1988 roku.      

Nie tylko król popu jest chętnie eksploatowanym i wdzięcznym tematem malarskim, w całym serwisie, aż roi się od zabawnych ofert amatorskich artystów. Część takich prac znika dość szybko ze strony, ale niektóre, o zgrozo, zostają rzeczywiście zlicytowane i zakupione.

 

 

Słynna rzeźba Jeffa Koonsa z 1988 roku, źródło: http://art.blox.pl      

 

 

 Portret z Allegro, fot:Allegro, źródło: http://art.blox.pl. 

 

 


  Figura Chrystusa w Świebodzinie, źródło: www.fakt.pl

 

 

Ciekawym polskim zjawiskiem jest również kicz sakralny. Wybór jest duży, gdziekolwiek się udamy, w każdym „świętym miejscu”. W ofercie znajdziemy: plastikowe obrazki świętych za 3,50 pln, pięciocentymetrowy plastikowy, miedziany lub drewniany Chrystus na krzyżu za siedem złotych, Matka Boska pływająca w plastikowej kuli w otoczeniu brokatu i białego śniegu – osiem. Zaczynając od Lichenia, na Świebodzinie kończąc dopełniamy tylko stereotyp kiczowatego Polaka katolika, a krytycy i historycy sztuki zarykują się ze śmiechu.

 

Dlaczego akurat ten świadomy kicz jest tak licznie produkowany? Pomijając już kwestie biznesowe, nasuwa się tylko jeden wniosek, nie opłacalny biznes nie rozrastałby się tak licznie i tak szybko, to wszystko wynika z zapotrzebowania na kicz w społeczeństwie i sprostaniu mu przez różnych twórców.  A z drugiej strony nie dość wyedukowani, nie dość aktywni intelektualnie, aby zastanowić się nad czymś głębszym,wymagającym zatrzymania się. W polskim społeczeństwie winę zawsze można zwalić na komunizm i tym razem może trochę będzie to i uzasadnione, przecież to rządy socjalistyczne odcinały Polaków od świata, nie pozwalając swobodnie tworzyć i poznawać sztukę, i kulturę innych państw. Dlatego typowy, statystyczny dzisiejszy Polak nieprzyzwyczajony jest do analizy i interpretacji czegokolwiek, ale do oceniania czy mu się coś podoba, czy też nie.

Taki lekki kicz jest w naszym społeczeństwie nawet czymś normalnym, większość ludzi go po prostu lubi, a czasem wiąże się to w gruncie rzeczy z majętnością społeczeństwa. Ludzie świadomie szukają rzeczy ładnych, wykonanych z  przepychem, ale często zupełnie pozbawionych gustu. Gdyby rozejrzeć się po rożnych targowiskach, odpustach itp. łatwo można dostrzec ile można tam zakupić różnokształtnych figurek, „okropnie pięknych obrazków”. Przepiękne przedmioty użytku codziennego dosłownie przygniatają swoim przepychem, a to przecież kicz w czystej postaci.  Wśród tych bujnych straganów, buszują z reguły starsze pokolenia, uwielbiające tego typu zakupy za niewielkie pieniądze. Nie potrzebują one dostosowywać się do trendów, a w rzeczywistości często ich nie znają wcale, sztuka nie kojarzy im się z wysmakowaną estetyką i górnolotnymi ideami jakie niosą za sobą niektóre dzieła, w ich własnym guście ma to być przede wszystkim kolorowe i ładne.

 

Rzec by można, że nie ma sztuki bez kiczu, a niektórym kicz jest nawet potrzebny, szczególnie gdy ich gusta i wymagania estetyczne zamykają się w ciasnym kręgu niewiedzy lub świadomego wyboru. Przeciwko kiczowi swoje krucjaty toczą artyści, tworzący z powołania, nie szybkiego zysku, chcący nawracać społeczeństwo na bardziej wysmakowane gusta. Z kiczem jak ze wszystkim, byle bez przesady. O ile zbyt mocno nie oddziałuje, sam w swoim istnieniu wydaje się być niegroźny dla sztuki, co najwyżej może ją w zabawny sposób wzbogacić. Jak bardzo życie byłoby nudne, gdybyśmy nie mogli podśmiewać się z tego typu sztuki lub wykorzystywać ją, gdyby dookoła nas brzmiał tylko intelektualny głos dyktatorów trendów.

 

 

                                                                                                                                                                                                                                      

Bibliografia:


http://art.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?181108


 

  Katarzyna Salecka

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
aspwroclaw
Czas publikacji:
wtorek, 31 stycznia 2012 00:20

Polecane wpisy

Kalendarz

Kwiecień 2019

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny